Wtorek, 07 wrzesień 2010 r.









Wyszukiwarka
FORUM GRYF Wybierz:
  

Jeszcze nigdy mieszkańcy Szczecina nie byli tak zadowoleni ze swojego miasta i chyba po raz pierwszy w ponad sześćdziesięcioletniej historii poczuli, jakie możliwości ono stwarza. Finał regat The Tall Ships’ Races 2007 dał Szczecinowi nie tylko zyski ekonomiczne, ale przede wszystkim przywrócił miasto morzu i podbudował jego mieszkańców. Już od dawna nie czuliśmy się tak dumni z faktu, że jesteśmy mieszkańcami Szczecina.

Na rok przed finałem regat The Tall Ships’ Races chyba sami organizatorzy w najśmielszych marzeniach nie podejrzewali, że impreza może zakończyć się takim sukcesem. Podczas konferencji wspierającej finał regat, która odbyła się na Uniwersytecie Szczecińskim wskazywano szansę rozwoju społeczno – gospodarczego regionu w kontekście budowy tożsamości mieszkańców miasta, inwestycji jakie muszą być poczynione przed imprezą oraz korzyści ekonomicznych, jakie miasto może odnieść krótko i długofalowo. Jednak co charakterystyczne powściągliwość w wyrażaniu entuzjazmu towarzyszyła organizatorom, jak i wszystkim obserwatorom imprezy od dnia rozpoczęcia organizacji do momentu odpłynięcia statków. Prawdziwy entuzjazm wybuchł po imprezie, kiedy dotarły do nas słowa zachwytu ze strony załóg i gości odwiedzających imprezę. Wyniki przerosły nasze oczekiwania, Szczecinianie pękają z dumy. Tak silnego fundamentu pod budowę tożsamości lokalnej jeszcze nigdy nie dostaliśmy.

Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/mini_04.jpg
Jeden z największych żaglowców szkoleniowych świata – rosyjski Kreuzenstern wpływa do portu w Szczecinie

Sport

Już początek imprezy zaparł nam dech w piersiach, kiedy wraz z wpływającymi do portu żaglowcami dotarła wiadomość o wygranej „Daru Szczecina” w klasie C. Natomiast prawdziwy wybuch radości przyniosła informacja, że nasza załoga zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej! To największy sukces Szczecina w 51 letniej historii The Tall Ships’ Races.  

Taki sukces nie może być pozostawiony sam sobie. Podczas jednego z wywiadów z ust Kpt. Raciborskiego padła chęć zrealizowania programu szkolenia młodzieży pod wielkimi żaglami. Byłoby to nawet ponad sto osób, które trafiłyby podczas kolejnych regat TSR na różne, duże żaglowce. Coś takiego byłoby dla Szczecina naprawdę dużym wydarzeniem, ciekawym, nośnym medialnie, mimo że regaty nie zahaczałyby o nasze miasto.

Czy te sukcesy przełożą się na zainteresowanie sportami wodnymi mieszkańców regionu okaże się już niebawem. Tymczasem wiadomo jedno żeglarstwo to nie tylko sport, ale także umiejętność współdziałania i przyjaźń, a tyle serdeczności, co zaznały załogi od mieszkańców naszego miasta nie pamiętają najstarsi uczestnicy regat.

„Najbardziej zapadła mi w pamięć parada załóg. Wzdłuż trasy przemarszu było mnóstwo osób. Te tłumy ludzi nie tylko przyglądały się załogom, ale tak naprawdę współuczestniczyły w przemarszu, bawiąc i ciesząc się razem z nami. Z tak wspaniałą reakcją ludzi jeszcze się nie spotkałam - mówiła podczas konferencji Clare Cupples, Kpt. Lorda Nelsona z Wielkiej Brytanii - Niesamowicie było podczas rozdania nagród. Było tyle osób, że aż się tego tłumu wystraszyłam. To, jak zostaliśmy tam przyjęci, zapamiętamy na długo.”

Zachwyt wyrażali także kapitanowie innych jednostek, jak i same załogi. Najstarszy członek załogi uwielbianego i tłumnie odwiedzanego przez turystów Cuauhtemoca z Meksyku – Jesus Guadarrama Chavez, pływający na żaglowcach od 50 lat, stwierdził „To najpiękniejsze przyjęcie jakie widziałem, podoba mi się wszystko począwszy od portu poprzez przyjaznych ludzi aż do profesjonalnej organizacji. Za najlepszy punkt w organizacji imprezy uważam ochronę, jaką organizatorzy zapewnili żaglowcom i ich załogom. To bardzo ważne”. Z kolei najmłodszy członek załogi – Yoshio Alberto Lopez Ordiz był zachwycony przede wszystkim klimatem imprezy. „Tak mi się tu podoba, że chcę koniecznie wrócić na wakacje”.

          Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/mini_02.jpg Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/mini_01.jpg
Przyjęcie turystów na meksykańskim Cuauhtemocu (z lewej) i najstarszy członek załogi – Jesus Guadarrama Chavez (z prawej)

Najlepszym dowodem na uznanie w oczach załóg jakie zdobyli organizatorzy imprezy i mieszkańcy miasta to rekomendacja do Nagrody Przyjaznego Brzegu, którą miasto otrzymało zaraz po zakończeniu regat. Ostateczną decyzję o przyznaniu Nagrody podejmie jury konkursu na początku 2008 roku, a nagrody tradycyjnie wręczone zostaną w czasie warszawskich Targów WIATR i WODA. W rekomendacji uwzględniono nie tylko sam przebieg Zlotu (liczbę żaglowców, jachtów i innych jednostek, które przybyły do Szczecina), ale także program zaoferowany załogom, innym gościom zagranicznym, polskim turystom i mieszkańcom Szczecina oraz wcześniejsze starania o jak najlepsze przygotowanie nabrzeży i terenów, na których odbywały się imprezy zlotu; zabezpieczenie logistyczne (od bezkolizyjnego organizowania spotkań dla załóg, VIP-ów i publiczności, z możliwością wzajemnego poznania się, po zapewnienie porządku i bezpieczeństwa). Organizatorzy obawiali się, że skoro przy poprzedniej edycji zlotu Kopenhaga nie poradziła sobie z ilością gości i „produktami” ich obecności, więc w Szczecinie może być tylko gorzej. Jednak okazało się, że Szczecin pod tym względem był znacznie bardziej komfortowy i przyjazny, ponieważ przy wielkiej liczbie uczestników Zlotu niemal zbędne były interwencje służb policyjnych i medycznych.

Ekonomia

Żaden z handlowców czy gastronomików, który postawił punkt na terenie imprezy nie pożałował decyzji. Szacunki mówią, że goście i turyści imprezy wydali 100 mln zł. To o 100 proc. więcej niż koszty wszystkich inwestycji zrealizowanych w związku z regatami. Turystów nie odstraszyły nawet dużo wyższe niż zwykle ceny i to nie tylko w restauracjach. „Spośród wielu rekordów, jaki padły podczas tego finału regat, gastronomiczny dotyczył pajdy chleba ze smalcem, której cena doszła z 4 zł do 10 zł, a kolejki wcale nie były przez to mniejsze – mówił podczas konferencji podsumowującej finał regat Tomasz Banach, Pełnomocnik Prezydenta Szczecina ds. Organizacji Ragat – W okolicznych supermarketach Makro zabrakło towaru, ludzie jeździli do Gorzowa, żeby móc obsłużyć taką ilość klientów.”

Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/mini_03.jpg

Interes życia zrobił także szczeciński browar, sprzedając rekordowe ilości piwa. Popularnością cieszyły się specjalnie wydane na tę okazję puszki z piwem, które niektórzy kupowali całymi paletami jako swoisty gadżet. 

W mgnieniu oka znikały także ze stoisk wszelkie gadżety związane z żaglowcami. Już w sobotę rano brakowało koszulek z regatowym logo, pocztówek, na które można było zbierać stemple z jednostek i plansz z dużymi zdjęciami żaglowców.

Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Miasta Szczecin jako część badań dot. zlotu żaglowców w Szczecinie wynika, że przedsiębiorcy prowadzący punkty handlowe i usługowe są bardzo zadowoleni z obrotów podczas imprezy. 91 procent z nich stwierdziło, że ruch w czasie TSR był większy niż podczas dotychczasowych imprez w rodzaju Dni Morza. 69 procent firm przyznało, że jednorazowo jeden turysta wydawał u nich powyżej 11 złotych. 25 procent handlowców wymieniło kwoty od 6 do 10 złotych, pozostali mówili o wydatkach rzędu od 2 do 5 złotych.

Osiągając takie wyniki przedsiębiorcy będą zupełnie inaczej podchodzić do kolejnych wielkich przedsięwzięć i chętniej w nich uczestniczyć. Znaczenie łatwiej będzie pozyskać sponsorów i współorganizatorów. Będzie też więcej chętnych do otwierania punktów gastronomicznych nad Odrą, szczególnie w sytuacji, gdy miasto podejmie decyzję o zagospodarowaniu Wyspy Grodzkiej i Łasztowni oraz gdy ruszą inwestycje związane ze stałym udostępnieniem tych dwóch miejsc dla mieszkańców miasta i turystów.

Klimat

Jak się okazuje zadowolone zostały nie tylko gwiazdy imprezy czyli załogi żaglowców oraz handlowcy i gastronomicy, ale także chyba najbardziej krytyczna grupa czyli sami mieszkańcy Szczecina, który ze wstrzymanym powietrzem na kilka dni przed zlotem obserwowali co dzieje się na trasie od Dworca Głównego do Wałów Chrobrego i na Łasztowni, a później sami nie mogli się nadziwić jak pięknie prezentuje się ich rodzinne miasto i jaki zachwyt wzbudza wśród przyjezdnych. Dotarło do nich, że Szczecin był niedoceniany, a teraz mogą być z niego dumni.
W ww. sondażu dla Miasta Szczecin, w którym przepytanych zostało 1112 osób w tym 566 mieszkańców Szczecina, 375 turystów z Polski, 75 turystów zagranicznych i stu przedsiębiorców mających punkty handlowe i usługowe w Szczecinie. Na pytanie „czy miasto dobrze przygotowało imprezę” aż 94 procent turystów polskich i zagranicznych odpowiedziało „tak” (40 proc. wybrało odpowiedź „zdecydowanie tak”, 54 proc. „raczej tak”). Samym szczecinianom organizacja spodobała się w 86 procentach (27 proc. „zdecydowanie tak” i 59 proc. „raczej tak”). Ci, którzy stwierdzili, że miasto „zdecydowanie” lub „raczej” nie poradziło sobie z zadaniem narzekali na niewielką liczbę miejsc, gdzie można byłoby usiąść, kłopoty z dotarciem na Łasztownię i zbyt małą liczbę toalet. Jednak niemal wszyscy szczecinianie nie mieli jednak wątpliwości, że finał The Tall Ships` Races to świetna promocja Szczecina w kraju (99 proc. na tak) i za granicą (98 proc. na tak). Podobnie odpowiadali turyści.

Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/mini_05.jpg

Szczecinianie żegnali żaglowce ze łzami w oczach, wzruszenie udzielało się również załogom, a o dumie jaka przepełniała serca mieszkańców miasta świadczą chociażby takie komentarze na forach internetowych: "Chciałem Wam pogratulować i podziękować za tak wspaniałą imprezę. Niestety musiałem się wyprowadzić ze Szczecina w Polskę, ale mimo to byłem wciąż szczecińskim lokalnym patriotą, z tym, że momentami troszeczkę na wyrost. Teraz, po Finale Regat już bez żadnego mrugnięcia okiem będę dumny z bycia szczecinianinem. Gratulacje dla Prezydenta i całego zespołu organizacyjnego. Życzę Wam też wytrwałości i wiary, że Szczecin może...” (Piotr Brewiński); Byłem na żaglowcach w Gdańsku i Gdyni, ale to co prezentuje Szczecin zwala z nóg, świetna impreza (pat6); Nareszcie świat usłyszał o naszym mieście i może od tej chwili nie będzie się już mówić, że Szczecin to niemieckie miasto, ale w pełni polskie. Od tej chwili cały świat będzie już wiedział, gdzie nas szukać na mapie. Impreza największa od wielu lat, takiej masy ludzi dawno nie gościliśmy. Dziękujemy za przyjazd wszystkim turystom – mamy nadzieję, że dobrze się bawicie! Pozdrawiam!!! (mortal3@onet.eu). 

Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/mini_06.jpg

Radości z imprezy nie kryli również jej organizatorzy podsumowując zlot „Liczba 1,5 miliona odwiedzających nasze miasto na pewno została przekroczona. A do tego zanotowaliśmy ponad 15 milionów odsłon strony z kamerami obserwującymi zlot żaglowców, wydaliśmy ponad 500 akredytacji dziennikarskich. Nie wiem, jakie imprezy ściągają taką ilość dziennikarzy. To absolutny rekord, nie spodziewaliśmy się tego. Powiem szczerze, mieliśmy nawet problem z drukiem identyfikatorów, na taką ilość nie byliśmy po prostu przygotowani. - mówi Tomasz Banach, Pełnomocnik Prezydenta ds. Organizacji Regat - Kolejny rekord to ponad 50 tys. osób zwiedzający pokład meksykańskiego „Cuauhtemoca”. Cieszymy się, że miało to miejsce właśnie w Szczecinie. Na naszej głównej stronie internetowej tylko od 2 do 7 sierpnia odnotowaliśmy ponad 6 milionów wejść. Te dane świadczą o jednym: wszyscy żyjemy żaglami, przesiąkliśmy tym już na wskroś i nie zostawimy tego.”

Przysłowiową kropkę nad i tego ogólnego entuzjazmu postawił Christer Samuelsson, dyrektor The Tall Ships’ Races, który z opinią czekał do dnia zakończenia regat: „To był  ogromny sukces. Fantastyczny port, wspaniałe miasto i perfekcyjna organizacja. Od oficerów łącznikowych, przez wszystkie inne zaangażowane osoby, w każdym najdrobniejszym szczególe wszystko działało bez zarzutu. Kapitanowie, z którymi rozmawiałem w czasie trwania imprezy byli co do jednego zachwyceni. Tak pozytywnych opinii nie słyszałem jeszcze w żadnym porcie. Powtórzę jeszcze raz, to wielki sukces Szczecina, wielki sukces żaglowców, ich załóg oraz STI. Nic dodać, nic ująć. Dziękuję wam w imieniu całej floty, własnym i naszej organizacji. Z pewnością wrócimy tu jeśli tylko Szczecin nas zaprosi. Załogi pokochały Szczecin i trudno byłoby teraz przeciwstawić się ich żądaniom, żeby znów się u was pojawić. Niestety, najbliższy możliwy termin to rok 2013. Najbliższe regaty będą się dobywały na Atlantyku i Morzu Północnym, na Bałtyku będziemy tylko z mniejszymi regatami w Gdyni w 2009 roku. W tym też roku Szczecin musi zacząć starania o organizację kolejnych regat. Jestem pewien, że mu się uda. Do zobaczenia!”

Niemal natychmiastową gotowość do organizacji tej i innych imprez wyraził Prezydent Miasta Szczecina – Piotr Krzystek: „Już dziś chcę zadeklarować, że będziemy zabiegali o kolejne regaty. Jeżeli były jakieś drobne niedociągnięcia to świadczy tylko o tym, że trzeba zostawić coś do poprawienia na kolejne regaty, bo inaczej nie mielibyśmy już nic do roboty. Prezydent Gdyni, która będzie gościć The Tall Ships’ Races w 2009 roku, Wojciech Szczurek stwierdził, że zawiesiliśmy poprzeczkę tak niebotycznie wysoko, że jej w ogóle nie widać. Uzgodniliśmy jednak, że nasze miasta będą współdziałać. Zdobyliśmy spore know-how i będziemy starali się je przekazywać wszystkim, którzy będą chcieli. W tej sprawie zgłosił się już do nas także St. Petersburg. Na wrześniowej sesji rady miasta przedstawię projekt specjalnej uchwały. Chcemy żeby Szczecin stał się portem przyjaznym dla żaglowców i jachtów, żebyśmy my jako miasto ponosili koszty pobytu u nas tych jednostek. Myślę, że to spowoduje, że Szczecin, zwłaszcza po tym wspaniałym przyjęciu jakie zgotował żeglarzom, stanie się popularny w środowisku. Możliwość bezpłatnego cumowania ma kusić wszystkich, którzy będą gdzieś w pobliżu przepływali. Mamy nadzieję, że przy naszych nabrzeżach będą się pojawiały dalsze żaglowce i jachty. I przy okazji będziemy się starali organizować różne wydarzenia. W ciągu najbliższych kilkunastu dni opracujemy harmonogram imprez już na przyszły rok. Chcemy kontynuować przedsięwzięcia podobne do tego, oczywiście nie w tak ogromnej skali, bo tylu żaglowców nie uda nam się pewnie szybko sprowadzić. Ale postaramy się organizować duże żeglarskie wydarzenia, żeby tradycja takich imprez u nas żyła. Nadal będziemy też wykorzystywali Wały Chrobrego i Łasztownię, którą będziemy cały czas poprawiali dzięki podejmowanym tam inwestycjom. Po zakończonych takim sukcesem regatach będzie nam łatwiej rozmawiać z partnerami na wiele tematów i myślę, że zarówno Łasztownię, jak i Wyspę Grodzką, uda nam się wkrótce zagospodarować tak, że kolejne regaty będą wyglądały jeszcze lepiej. Zapewniam, że poprzeczkę podniesiemy jeszcze wyżej.”

Pozostaje tylko życzyć organizatorom przyszłych regat, aby nie zabrakło im zapału i żeby ta dobra passa przerodziła się w kolejne sukcesy, aby wszystkie zapowiedziane decyzje i działania zostały podjęte i zrealizowane. Natomiast wszystkim szczecinianom, aby szybko nie uleciały z nich pozytywne emocje i żeby tak jak tuż po finale regat z dumą mówili, że są ze Szczecina ... a to miasto z możliowściami!

Justyna Siwek - Matura


W numerze m.in.:
  • Słowem wstępu ...
  • Literatura w dobrej formie
  • „Szczecin jest jak wyspa skarbów”
  • Wpłyń na modę na wodę!
  • Wodny Szczecin wczoraj i dziś


  • Wyślij komentarz do autora artykułu
    Temat:
    Treść:
     
     Podpis: E-mail:

    powrót / następny