Piątek, 10 wrzesień 2010 r.









Wyszukiwarka
FORUM GRYF Wybierz:
  

Rozmowa z dr inżynierem Zbigniewem Zbroją, liderem Grupy Partnerskiej "Szlak wodny Berlin–Szczecin–Bałtyk”

Czy Szczecin faktycznie jest miastem wodnym, czy to tylko starannie pielęgnowany mit?

Można by odpowiedzieć, że skoro jedną czwartą powierzchni Szczecina stanowi woda a przez miasto przepływa rzeka Odra, to oczywiście Szczecin jest miastem wodnym. Rozumiem jednak, że pyta Pan o to, jak Szczecin ten potencjał wykorzystuje. Najprostsza odpowiedź jest taka: otóż wykorzystuje go w niewielkim stopniu. Nasze miasto ma wiele atutów – jest metropolią Euroregionu Pomerania, udał się w nim zlot żaglowców, dysponuje tak użytecznymi miejscami w turystyce wodno-lądowej jak: Łasztownia, Jezioro Dąbie, Międzyodrze, Zalew Szczeciński i Kamieński, ponadto leży blisko Bałtyku. A Bałtyk – co rozumie coraz większa liczba turystów z całego świata – to przestrzeń wciąż nieodkryta. W ramach Euroregionu Pomerania mamy ponad 100 portów i przystani dla jachtów żaglowych oraz motorowych. Takiej infrastruktury nie ma nawet na Mazurach. Moi znajomi ze Szwecji powiedzieli, że Szczecin posiada lepsze możliwości do organizowania imprez związanych z wodą niż np. Hamburg. Niewiele osób wie, że ze Szczecina można dopłynąć rzekami i kanałami do większości dużych europejskich miast. To potencjalny hit dla turystów – możliwość przepłynięcia z rodziną przez całą Europę. Niestety, tryb warunkowy jest tu jak najbardziej na miejscu. Jeśli chodzi o turystykę wodną, to Szczecin, jaki jest, bardzo różni się od Szczecina takiego, jaki mógłby być.

A ściślej rzecz ujmując: o ile sprawnie zajmowano się wątkiem morskim, o tyle wątek rzeczny, kanałowy oraz wątek morskich wód osłoniętych (np. Zalewu Szczecińskiego.) traktowano po macoszemu.

Dlaczego?

Dwie najważniejsze rzeczy przeszkadzają w rozwoju turystyki wodno-lądowej – brak koordynacji między poszczególnymi podmiotami oraz brak zainteresowania ze strony urzędników dla grup eksperckich. Jeśli chodzi o tę pierwszą rzecz, to nie wykorzystuje się faktu, że prezydent miasta Szczecina jest jednocześnie prezydentem polskiej strony Euroregionu Pomerania, ponadto nie zazębiają się ze sobą np. inicjatywy poszczególnych gmin. Zaś co do drugiej kwestii – urzędnicy są daleko od morza, nie pasjonują się nim, niechętnie sięgają po pomoc specjalistów. O ile np. koordynacja działań między Urzędem Marszałkowskim a samorządem jest coraz lepsza, to na przykład współpraca naszej Grupy Partnerskiej z władzami wciąż pozostawia wiele do życzenia.

A może część winy leży po Waszej stronie?

To prawda, że my wszyscy, ludzie związani z turystyką wodno-lądową, dopiero od niedawna zespołowo zajęliśmy się tym problemem. Ale Grupa Partnerska działa dopiero od wiosny tego roku, więc nie możemy bezpośrednio odpowiadać za dotychczasowe zaniechania. Grupę tworzą przedstawiciele samorządów i firm, ale przede wszystkim osoby niezrzeszone w żadnych oficjalnych strukturach – pasjonaci po prostu. My mamy pomysły, ale potrzebujemy wsparcia finansowego władz, żeby móc je zrealizować. 25% kosztów każdego projektu turystycznego dotowanego przez UE musi być pokryte udziałem własnym (np. przez samorządy).

Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/zbroja_01.jpg

Jakie to pomysły?

Podstawowa sprawa to budowanie marki Szlaku wodnego Berlin – Szczecin – Bałtyk Jednym z 19 projektów wchodzących w skład Programu Rozwoju Regionalnego przygotowanego przez Urząd Marszałkowski jest Szlak Żeglarski. Nasz projekt systemowy obejmuje także turystykę kanałową, jeziorową, rzeczną, na morskich wodach osłoniętych i strefie przybrzeżnej. To dużo. Najważniejsze pytanie przy budowie marki brzmi jednak tak: Co wyróżnia Szczecin pośród innych miast związanych z morzem? Co mamy, czego nie mają inni? Otóż Szczecin to port morsko – rzeczny. A zatem nie tylko morze, ale jeziora, kanały, rzeka Odra wraz z parkami krajobrazowymi. Jest to akwen wodny obudowany infrastrukturą, której nie ma ani Gdynia, ani Gdańsk. Musimy to wykorzystać. Potrzebujemy produktów systemowych, które spięłyby inicjatywy różnych gmin.

Właśnie. Co z koordynacją działań gmin? Kiedy się polepszy?

Tak, gminy wciąż szukają formuły dla siebie – a jednocześnie coraz bardziej uświadamiają sobie, że promowanie produktów własnych, nawet dobrze opakowanych medialnie, już nie wystarcza. Działania te w ramach rynku silnej konkurencji wymagają konsolidacji i koordynacji. Jako Grupa Partnerska stawiamy na szukanie liderów produktów turystycznych, którzy mają dobre pomysły, a którzy nie mogą się przebić. Mamy zamiar ich promować, nadawać ich produktom certyfikaty.

W czym im te certyfikaty pomogą?

Rok 2008 będzie przełomowy, ponieważ w Unii Europejskiej znajdą się pieniądze na wsparcie produktów turystycznych. Wcześniej nie było takich funduszy. Produkty budujące markę Szczecina i rekomendowane przez Grupę Partnerską będą miały większe szanse dostać pieniądze. Od następnego roku startujemy z kilkoma projektami.

Nowym pomysłem Unii Europejskiej jest także Zielona Księga dotycząca Bałtyku. Bałtyk postrzegany jest w niej jako nowy land. W Zielonej Księdze zawarte są sugestie, jakie inwestycje związane z Bałtykiem powinny być preferowane. Oczywiście, także inwestycje w turystykę morską. Dzięki inicjatywie „szlak wodny Berlin-Szczecin-Bałtyk” mamy mocną pozycję, bo przecież w Berlinie nie ma morza. Dlatego inwestycje w Szczecin – w port, w infrastrukturę – będą de facto inwestycjami także w otoczenie Berlina.

Chcemy też wykorzystać unijne pieniądze na zewnętrzną promocję Szczecina jako stolicy Euroregionu. Niech świat o nas usłyszy.

A co z przyciąganiem prywatnych inwestorów?

Są ostrożni. Na przykład brakuje im pewności, czy inwestować w budowę marin, ponieważ nie wiedzą, czy będzie wokół nich ruch turystyczny. My o ten ruch pragniemy zadbać. Powstały już w Szczecinie dwie firmy czarterowe jachtów żaglowych, które pozwalają pływać po morzu i po wodach morskich osłoniętych. Przyjeżdżają tu ludzie z Krakowa, z Warszawy, z Poznania, ze Śląska. Są zadowoleni. Zasada jest prosta – będzie ruch na wodzie, jeśli będzie, co oglądać na lądzie. A atrakcji okołowodnych jest coraz więcej– dość wspomnieć o gryfińskich „Dniach Wodnika” i „Krzywym Lesie”, Festiwalu Piosenki Morskiej „Wiatrak” w Świnoujściu, templariuszach w Chwaszczanach, parkach dendrologicznych, koncertach w katedrze i „Festiwalu Muzyki Ludowej” w Kamieniu Pomorskim, o „Festiwalu Słowian i Wikingów” w Skansenie Wolińskim, „Wyspie Skarbów” na Krasiborzu czy o podziemiach Szczecina, które są rewelacją na skalę europejską. Jestem spokojny o inwestorów.

Adres obrazka: http://forumgryf.pl/fotki/zbroja_02.jpg

A czy zlot żaglowców nie był przełomem, jeśli idzie o myślenie o Szczecinie jako mieście wodnym?

The Tall Ships’ Races to duży sukces. Ale trzeba go umiejętnie wykorzystać. Jak? Podam taki przykład: projekt pt. „Szlak wodny Berlin – Szczecin – Bałtyk” wygrał w ramach programu  „Turystyka – Wspólna Sprawa” konkurs na najlepszy systemowy produkt turystyczny. Dzięki temu dostaniemy stoisko na październikowych targach turystycznych „Tour Salon” w Poznaniu. Wtedy będziemy potrzebowali sukcesu zlotu żaglowców, żeby dowieść, iż w naszym mieście może udać się impreza na skalę międzynarodową.

Ale The Tall Ships’ Races to dobra wizytówka nie tylko w Polsce. Może on bowiem pomóc nam także w innej bardzo ważnej inicjatywie, czyli we współorganizowaniu olimpiady letniej. Gdy Berlin ubiegał się w 1992 roku o prawo organizowania letniej olimpiady w 2000 roku, nasze województwo złożyło projekt kooperacji. Jako że Berlin nie ma akwenów wodnych o charakterze morskim, chcieliśmy, żeby zawody olimpijskie w żeglarstwie odbyły się właśnie na akwenach wodnych wokół Szczecina. Niemcy przyjęli to życzliwie, Polski Komitet Olimpijski uznał, że nada nam status wioski olimpijskiej. Wtedy swoje oferty złożyły Gdańsk i Gdynia. Ale to nas wskazał Berlin. Mamy to wszystko udokumentowane. Wedle naszych prognoz Berlin będzie próbował zdobyć olimpiadę letnią na 2020 rok. Dlatego uderzymy ponownie około roku 2010. Konkurencja jest silna – imprezy żeglarskie chcą przejąć m.in. Rostock, Kil – ale wierzę, że dzięki naszym licznym atutom, a także sukcesowi regat, uda nam się tę konkurencję wygrać.

A najbliższe plany?

Prawdziwym hitem mogą być wielkie statki pasażerskie, tzw. cruisery. W tym roku odwiedzi Szczecin tylko 4, a Gdynię – ponad sto. Pracujemy nad systemowym rozwiązaniem turystycznym obsługi cruiserów, które pomoże nam przyciągnąć ich dużo, dużo więcej. Wszak pływają nimi tylko zamożni ludzie. Ich pozytywnego wpływu na miasto, w którym się zatrzymają, nie sposób przecenić.

Co jeszcze?

Na przykład organizacja wyścigów łodzi smoczych na odcinku między Mostem Długim a Trasą Zamkową. Do tego żeglarskie regaty pucharowe (Match Racing) przed widownią na Bulwarze Piastowskim – a od sukcesu Karola Jabłońskiego w Pucharze Ameryki te regaty cieszą się sporym zainteresowaniem. Krótko: musimy nauczyć się lepiej wykorzystywać tereny wokół Wałów Chrobrego – lepiej niż podczas festynów w rodzaju Dni Morza.

Okazuje się, zatem, że prawie wszystko sprzyja, żeby turystyka wodna zaczęła w Szczecinie rozkwitać. Można, zatem powiedzieć, że nasze miasto jest…

Jak wyspa skarbów, z tym, że dopiero wypracowujemy narzędzia, które pozwolą nam się do nich dobrać.

Rozmawiał Alan Sasinowski

Więcej o Szlaku wodnym Berlin-Szczecin-Bałtyk można przeczytać na stronie internetowej www.berlin-szczecin-baltyk.pl


W numerze m.in.:
  • Słowem wstępu ...
  • Literatura w dobrej formie
  • Szczecin – miasto z możliwościami
  • Wpłyń na modę na wodę!
  • Wodny Szczecin wczoraj i dziś


  • Wyślij komentarz do autora artykułu
    Temat:
    Treść:
     
     Podpis: E-mail:

    poprzedni / powrót / następny