Wtorek, 07 wrzesień 2010 r.









Wyszukiwarka
FORUM GRYF Wybierz:
  

Wybory - długo oczekiwane i ekscytujące co niektórych komentatorów – należą do przeszłości. Ich rezultaty okazały się ciekawe z kilku powodów.

Maciej Drzonek

Przede wszystkim widać gołym okiem, że w Polsce wreszcie jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia pewnej stabilności systemu partyjnego. Nigdy dotąd do Sejmu nie dostały się tylko 4 ugrupowania polityczne. Ograniczona liczba ugrupowań w parlamencie powinna zdecydowanie wpłynąć na większą stabilizację rządów. Niestety radość z mniejszego rozdrobnienia Sejmu może również okazać się przedwczesna – po pierwsze LiD to konglomerat 4 partii (SLD, SdPL, UP i PD), po drugie nie wiadomo czy 2 największe partie (PO i PiS) będą potrafiły zachować jedność szeregów w przeciągu kilku najbliższych lat. Sprawdzian z umiejętności zachowania zwartości będzie zwłaszcza trudny dla opozycji, której rolę przyjdzie teraz odgrywać partii Jarosława Kaczyńskiego. Tym niemniej, struktura partyjna Sejmu, przynajmniej na progu VI kadencji jest bardzo obiecująca.

Cieszyć mogła również frekwencja wyborcza – ponad 13 proc. więcej wyborców poszło do urn aniżeli przed dwoma laty. Niewątpliwie pojawił się jakiś postęp w kształtowaniu się świadomości obywatelskiej Polaków. Trzeba jednak pamiętać, że to poczucie spełnienia obywatelskiego z powodu uzyskania wyniku 53,88 proc. głosujących, w niektórych krajach byłoby uznane za radość głupca. Skoro 21 X 2007 r. nieco ponad 50 proc. Polaków znalazło kilkanaście minut na oddanie głosu, to zarazem trzeba być świadomym, że aż prawie 47 proc. nie zechciało wyrazić zainteresowania tym co się w Polsce dzieje. Oczywiście w porównaniu z wyborami z 2005 r. tegoroczny wynik był dobry, ale należy uświadamiać sobie, że był dobry tylko w kontekście polskich realiów. Tak jak dobrym samochodem był polonez w porównaniu do zaporożca ale trudno byłoby poloneza uznać za dobre auto w ogóle.

Pozytywnym wymiarem wyników wyborów parlamentarnych jest też skład partyjny Sejmu AD 2007. Nie ma w nim bowiem dwóch skrajnych ugrupowań. Istota porażki partii Leppera i Giertycha nie polega tylko na tym, że przedstawiciele tych ugrupowań nie znaleźli się fizycznie w Sejmie. Najistotniejsze jest bowiem to, że zarówno Samoobrona jak i LPR nie przekroczyły nawet 3 proc. poparcia, a to oznacza, że partie te zostaną pozbawione dotacji finansowych z budżetu państwa. Skazanie tych partii na przejście na wyłącznie „własny garnuszek” z kolei może oznaczać powolną polityczną agonię tych populistycznych formacji, choć oczywiście póki co przedwcześnie byłoby ogłaszać niedzielę 21 X dniem ich politycznego pogrzebu. Polityka koalicyjna PiS, przyniosła per saldo pozytywny efekt dla państwa. Jednak i ta radość nie powinna prowadzić do triumfalizmu. W każdym kraju występują pewne skrajne ugrupowania – jeśli dzisiaj chwilowo ich znaczenie zostało ograniczone, to oznaczać to może, że niebawem ktoś będzie chciał w polskiej polityce wypełnić lukę po Lepperze i Giertychu. Jak wiadomo życie w ogóle, a zwłaszcza życie polityczne, nie lubi próżni.

Oczywiście, co zrozumiałe, cieszyć mogą się politycy i zwolennicy partii, która 21 października zyskała największą sympatię u wyborców. Zdobycie ponad 41 proc. głosów może budzić zadowolenie. Entuzjaści PO winni jednakże pamiętać, że pewna część głosów, które przypadły Platformie zostały oddane nie tyle na PO, co przeciw PiS. W wielu mediach, w tygodniach bezpośrednio poprzedzających dzień głosowania nawoływano do pójścia na wybory głównie po to, aby nie dopuścić do przedłużenia rządów Jarosława Kaczyńskiego.  Tak więc bardzo ważnym jest pytanie nie o to, czy - lecz - kiedy cześć elektoratu PO głosująca przeciw PIS odwróci się od partii Donalda Tuska. Jest to bowiem tylko kwestią czasu. Co oczywiste, interesujące będzie też, w kim ten chwiejny elektorat upatrzy sobie nowy obiekt politycznej adoracji.

Na koniec pocieszenie dla tych, którym z różnych względów nie przypadły do gustu wyniki elekcji z 21 X: jesteśmy dzisiaj po ostatnich wyborach, co przecież oznacza, że zarazem jesteśmy przed następnymi wyborami. Póki co nie znamy tylko jeszcze ich daty… A ta, jak to w polityce bywa, nigdy nie jest do końca przewidywalna.

Maciej Drzonek


W numerze m.in.:
  • Od redakcji
  • Dialog zamiast cepelii
  • To miejsce ma szansę stać się sercem miasta ...
  • Co z tym Szczecinem?
  • GRYFICI


  • Wyślij komentarz do autora artykułu
    Temat:
    Treść:
     
     Podpis: E-mail:

    powrót / następny